Sprawa tygodnia
Artysta Krzysztof Kuszej oskarżony o szerzenie pedofilii
![]() Kronika Wypadków Cenzorskich w polskiej sztuce po 1989 r.
![]() Katarzyna Kozyra „Więzy Krwi”, Otwarta Galeria AMS Ponad 90 udokumentowanych przypadków interwencji cenzorskich, donosów, nacisków i gróźb od początku lat 90. po dzień dzisiejszy.
Czytaj więcej w Kronice Cenzury Inicjatywę Indeks 73 wspiera KulturaMiejska w Gdańsku Projekt edukacyjny
Laboratorium Indeksu 73 zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. ![]() Niniejszy portal powstał w 2008 roku dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej, w ramach programu "Podnoszenie świadomości społecznej i wzmocnienie rzecznictwa oraz działań monitorujących organizacji pozarządowych". Za treść tego dokumentu odpowiada Kultura Miejska, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej. ![]() ![]() |
Aktualności
2009-09-04 | Wielogłos na Laboratorium Indeksu 73 i barCampie
W weekend 21-22 sierpnia sala teatralna Komuny Otwock przy Lubelskiej kipiała od gorących sporów i emocji. Aktywiści z Indeksu 73, Bęc Zmiany, WUWu, Komuny Otwock i gdańskiej Kultury Miejskiej połączyli siły, by wspólnie przeanalizować rolę kultury w procesie przemian społecznych. W piątek, 21 sierpnia toczyły się rozmowy w ramach pierwszego kursu Laboratorium Indeksu 73. Teoretyczna podbudowa i ćwiczenia w krytycznej refleksji przydały się dnia następnego, na barCampie, czyli (Nie)Kongresie Kultury. Hasło „Kultura. Spontaniczny spisek wolności” rozbudziło żarliwe debaty. Wbrew konspiracyjnym zapowiedziom, formuła barCampu była całkowicie otwarta, demokratyczna i ahierarchiczna. Uczestnicy nie szukali na siłę wspólnych rozwiązań czy jednego słusznego modelu na rozwój kultury. Wręcz przeciwnie: podczas dwudniowych dyskusji wyszliśmy z założenia, że istotą naszych działań i naszą siłą rażenia jest wielogłos, poszanowanie rożnych poglądów, ferment, ruch w myśleniu i odwaga do eksperymentu. W przeddzień barCampu Ewa Majewska przeanalizowała wraz z grupą 40 uczestniczek i uczestników kursu Laboratorium Indeksu 73 wybrane fragmenty klasyków humanistyki i myśli społecznej m.in. „Apel o Alternatywę” Josepha Beuysa, „Przeobrażenia społecznej struktury strefy publicznej” Jürgena Habermasa, czy „Teorię feministyczną” bell hooks. Materiały źródłowe były przydatnym narzędziem do refleksji nad istotą interesu publicznego czy dogmatem profesjonalizacji i ekonomizacji niezależnego sektora kultury. Żywe dyskusje toczyły się także wokół przejrzystości państwowej polityki kulturalnej (na podstawie Raportu Indeksu 73). Poruszyliśmy też kwestie uczestnictwa i współzarządzania na polu kultury, kładąc nacisk na namysł nad formami współtworzenia, podziału władzy i odpowiedzialności. Wartością kursu Laboratorium Indeksu 73 była krytyczna refleksja sama w sobie, teoretyczne spojrzenie w zderzeniu z konkretnym stanem faktycznym, „nieutowarowiona rozmowa prywatnych ludzi”, o którą już w 1962 roku dopominał się Habermas1. Dogmatowi „efektywności” udało się też wymknąć podczas sobotniego barCampu. Zlikwidowaliśmy hierarchię mówców, podział na ekspertów i słuchaczy oraz reżim wypracowania podsumowujących postulatów. Każdy mógł wpisać się do programu barCampu, i w ciągu 7 minut zaprezentować krytyczną analizę status quo, przedstawić już istniejące alternatywy, utopijne myślenie o przyszłości, czy też propozycje realnych zmian i reform. Każdemu mówcy przysługiwało siedem minut na dyskusje, które niejednokrotnie tak rozpalały uczestników i uczestniczki barCampu, że znacznie wykraczały poza czasowe limity. Nie wszyscy jednak odnaleźli się w tej nowatorskiej formule barCampu, czyli (nie) kongresu z (nie) panelistami i (nie) publicznością. Rzeczywiste współuczestnictwo wymagało wysiłku, przekroczenia bezpiecznej bariery biernego słuchacza, wytrącało ze schematycznego myślenia. Różnorodność wątków i tematów wymuszała konieczność wręcz bolesnego skupienia. Pewnie warto zastanowić się nad skróceniem kolejnego barCampu, może też powinniśmy następnym razem zawęzić obszar dyskusji, wszak okazało się, że wolna kultura to pojemna figura znaczeniowa. Tematyka 19 wystąpień była niezwykle bogata. Wysłuchaliśmy dyrektora Biura Kultury Miasta Warszawy i jego wizji włączania kultury niezależnej do miejskiej polityki kulturalnej. Dyskutowaliśmy o błędnych analizach raportów o reformie sektora, zamówionych na Kongres Kultury Polskiej, i ich potencjalnej szkodliwości dla rozwoju kultury współczesnej. Kilku mówców przedstawiło konkretne przypadki zagrożenia prywatyzacją, np. likwidację kin studyjnych w województwie pomorskim, pod płaszczykiem pozbycia się przez samorząd „nierentownych przedsiębiorstw”, czyli wyprzedaży 35 okazałych budynków kinowych za symboliczną kwotę 24, 3 mln zł ( w tym kin na prestiżowych ulicach Gdańska, Sopotu i Gdyni). Nie zabrakło głosów o braku publicznego wsparcia dla galerii i klubów prywatnych, czy też postulatów wręcz przeciwstawnych, o potrzebie prześwietlenia podmiotów, wspierających swoją działalność sprzedażą dzieł i usług kulturalnych, pobierając przy tym pokaźne państwowe i samorządowe granty. Kilku prelegentów i prelegentek prezentowało własną drogę oporu przeciwko obowiązującym praktykom, od poetyckiego terroru i tymczasowych stref autonomicznych Hakim Beya, przez „strategię naiwności” profesjonalnej kuratorki w centrum sztuki współczesnej, po radykalny gest buntu (realny atak hakerski na stronę BWA we Wrocławiu). Refleksja teoretyczna dr Ewy Majewskiej, dr Michała Kozłowskiego czy Kuby Szredera dawała krytyczny namysł nad zmaganiem się aktywistów z rzeczywistą materią, pozwalała znaleźć dystans i pogłębić własne przemyślenia co obranej drogi. Nie zabrakło też modelowego (w neoliberalnej logice) opisu zarządzania projektami kulturalnymi, przedstawionego na przykładzie połączenia sił niezależnych teatrów, galerii i grup artystycznych w Poznaniu, pod hasłem „madeinpoznan.org”. Prezentacja przedstawiciela poznańskiej federacji wywołała burzliwą dyskusję i unaoczniła polaryzację poglądów wśród uczestników barCampu: zwolennicy profesjonalizacji sektora kultury postulowali wdrożenie zasad wolnego rynku i korporacyjnych instrumentów budowania marki. Ich oponenci, mający odwagę myśleć pod prąd, wbrew obowiązującemu dogmatowi ekonomicznej efektywności i produktywności, domagali się docenienia autotelicznej wartości kultury. Przykład poznańskiego wystąpienia pokazał siłę formuły barCampu. Dawno już nie uczestniczyłam w publicznym sporze, gdzie interlokutorom nie chodziło o błyskotliwe „zniszczenie” inaczej myślącego oponenta, ale o drążenie istoty rożnych postaw, empatię zamiast rywalizacji i nienarzucanie własnego zdania pozostałym uczestnikom forum Potwierdziło się przekonanie, że my, aktywiści kultury niezależnej różnimy się fundamentalnie ideologicznie, inne obraliśmy cele i metody pracy, konstytuują nas odmienne doświadczenia. Rzeczywistość zmusiła nas jednak do dojrzałości. Potrafimy już siebie wzajemnie wysłuchać, bez obrażania się i nadętych replik. I polemizować otwarcie z krytyką, która nie ominęła nas - organizatorów barCampu. Zarzuty dotyczyły zaplątania znaczeniowego „(nie) kongresu”. Wielu uczestników barCampu myślało, że chodzi o swoisty bojkot ministerialnego kongresu. BarCamp odebrano jako zaproszenie na par excellence„spiskową” konferencję, podczas której się zgromadzimy i ponarzekamy wspólnie na brak naszego rzeczywistego uczestnictwa w procesach decyzyjnych. A na koniec skonstruujemy postulaty i nowy „apel o alternatywę”. Na barCampie nie znaleźliśmy wspólnych rozwiązań, nie wypracowaliśmy „rewolucyjnych” żądań. To było pierwsze spotkanie, w którym bardziej zależało nam na przekroczeniu granicy zapętlenia się w rzeczywistości grantowo- lokalowych ograniczeń. Nie ma wątpliwości, że system obszaru kultury jest niewydolny, należy go gruntownie zmienić. Jak? Tego na razie do końca nie wiemy. Nie mamy jeszcze, niczym ministerialni eksperci, gotowego wzorca reformy, przydatnego i w kolejnictwie, i w prywatyzacji szpitali i reformie finansów publicznych. Siła rażenia kultury niezależnej tkwi w różnorodności, w wielogłosie. Ale to też i kłopot, bo niemożliwym w chwili obecnej wydaje się wypracowanie wspólnego stanowiska. Dzięki dwudniowym sporom przekonaliśmy się, jak trudnym i odpowiedzialnym procesem jest zmiana w polu kultury. Kilkanaście raportów, eksperckie debaty i jeden kongres w Krakowie nie wystarczą, by rozsądnie wspierać polską sztukę w procesie transformacji. Powodzenie reformy może zapewnić jedynie pozyskanie szerokiego poparcia dla zmian. Potrzebny jest ruch społeczny, złożony z grup, do tej pory marginalizowanych we współdecydowaniu o kulturze, czyli ruchy wolnościowe, alternatywne think-tanki, porozumienia obywatelskie, grupy aktywistyczne, działające na rzecz zmiany społecznej. To nie gospodarka w kryzysie będzie katalizatorem zmian w obszarze kultury, ale jej głęboka, prawdziwa demokratyzacja, oparta na poszanowaniu wielogłosu. Po sześciu godzinach barcampowych dyskusji w Komunie Otwock przenieśliśmy się gromadnie do praskiego Saturatora. A spisek kultury niezależnej trafił do sieci, i tu, myśl, która zakiełkowała na pierwszym kursie Laboratorium Indeksu 73 i barCampie, rozwija się, ściera, pączkuje i oplata oficjalne struktury coraz szerszą siecią różnomyslących „spiskowców”. Nasze grono jest otwarte, zapraszamy do rozmowy na forum Indeksu 73 Lidia Makowska 1. Juergen Habermas, "Przeobrażenia społecznej struktury strefy publicznej", str. 312-313 (…) Wprawdzie komercjalizacja dóbr kultury było warunkiem rozprawiania o kulturze, samo jednak rozprawianie nie podlegało prawom wymiany rynkowej, w której prywatni właściciele jako „ludzie”, i tylko w tym charakterze, chcieli się ze sobą spotykać. Mówiąc bez ogródek: za lekturę, teatr, koncert, muzeum trzeba było płacić, ale już NIE za rozmowę o tym, co się przeczytało, wysłuchało, obejrzało, i co chciałoby się w rozmowie na dobre przyswoić. Dziś rozmowa jako taka jest administrowana: profesjonalne dialogi prowadzone na forum, dyskusje panelowe, rozprawianie ludzi prywatnych staje się programowym numerem gwiazd radia i telewizji (…), zyskuje formę towarową także na konferencjach (…). Dyskusja włączona do „interesu” (Geschaeft) formalizuje się; przeciwstawne stanowiska są podporządkowane z góry ustalonym regułom gry w zakresie ich przedstawienia; konsens co do meritum jest zbędny, skoro panuje konsens co do prowadzenia dyskusji. Kwestie problemowe zdefiniowane są jako kwestie etykiety, konflikty, kiedyś rozstrzygane w publicznej polemice, spycha się na płaszczyznę osobistych utarczek. (...)” Relacja Łukasza Wójcickiego na portalu ngo.pl: http://warszawa.ngo.pl/wiadomosc/474965.html Autor: Lukas
Komentarz:
Dzięki za zamieszczenie linka do mojego krytycznego komentarza ;) Miło z waszej strony.
| Przypadki naruszeń wolności artystycznej zgłoś na Forum Indeksu 73 Zapraszamy do dyskusji! Aktualności Indeks73 ![]() Dołącz do Indeksu 73 na: - Facebook'u - YouTube ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
| O Indeksie 73| Kontakt