Sprawa tygodnia
Artysta Krzysztof Kuszej oskarżony o szerzenie pedofilii
![]() Kronika Wypadków Cenzorskich w polskiej sztuce po 1989 r.
![]() Katarzyna Kozyra „Więzy Krwi”, Otwarta Galeria AMS Ponad 90 udokumentowanych przypadków interwencji cenzorskich, donosów, nacisków i gróźb od początku lat 90. po dzień dzisiejszy.
Czytaj więcej w Kronice Cenzury Inicjatywę Indeks 73 wspiera KulturaMiejska w Gdańsku Projekt edukacyjny
Laboratorium Indeksu 73 zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. ![]() Niniejszy portal powstał w 2008 roku dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej, w ramach programu "Podnoszenie świadomości społecznej i wzmocnienie rzecznictwa oraz działań monitorujących organizacji pozarządowych". Za treść tego dokumentu odpowiada Kultura Miejska, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej. ![]() ![]() |
Aktualności
2010-05-21 | Primum non nocere? O konflikcie wokół pracy Aurelii Nowak
Na stronach „Gazety” przeczytałem zadziwiający artykuł zatytułowany „Awantura na uczelniach: studentka zmiksowała logo”. Z jego treści wynika, iż studentka ASP Aurelia Nowak zainspirowana sześćdziesięcioletnią koegzystencją w budynku Collegium Maius dwóch poznańskich uczelni Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, stworzyła pracę „U(a)M”, w którym dokonała przekształceń logotypów obu instytucji: nad napisem UAM umieściła znak orła zaczerpnięty z logo uczelni medycznej, a orła UAM wpasowała w logotyp Uniwersytetu Medycznego. Powstałe w ten sposób hybrydowe emblematy autorka rozlepiła w całym Collegium Maius w ramach wystawy „Hipokretyna”, która została otwarta w poniedziałek w tymże budynku. Jednak jeszcze przed wernisażem wszystkie naklejki usunięto, co na łamach „Gazety” starał się usprawiedliwić szef działu promocji Uniwersytetu Medycznego Sławomir Orłowski oraz rzecznik tejże uczelni Marek Ruchała. Gdy czytałem wypowiedzi, było nie było, przedstawicieli elitarnego środowiska akademickiego moje początkowe rozbawienie, zaczęło stopniowo przeradzać się w osłupienie, a to z kolei w irytację, która wywołała potrzebę skreślenia tych kilku zdań. Po pierwsze - język Sposób odniesienia się do całego zajścia przez w/w Panów jest poniżej wszelkiej krytyki. Dla Orłowskiego Aurelia Nowak nie jest artystką tylko „artystką” (cudzysłów użyty, jako znak lekceważenia), która „naruszyła prawo”, oraz „nadużyła zaufania” instytucji, gdyż „nie wysłała pracy do wglądu” (tak jakby szefowi działu promocji przysługiwało jakieś prawo do prewencyjnego cenzurowania dzieł sztuki przed wystawą). Z kolei Ruchała, komentując dokonane przez autorkę uzasadnienie pracy, wspomina o >>próbie usprawiedliwienia chuligańskiego wybryku przez "artystkę"<<, sugeruje także „naruszenie dóbr osobistych” Uniwersytetu Medycznego, oraz przekroczenie „granic w sztuce” (tak jakby potrafił je wytyczyć). Mam wrażenie, że powyższe komentarze są bliskie uczynienia ze studentki ASP czarnego charakteru polskiej sceny artystycznej, przy którym Katarzyna Kozyra, czy Dorota Nieznalska prezentowałyby się jak harcerki. Po drugie - fakty Nie ulega wątpliwości, że praca Nowak ma przemyślany i konsekwentny charakter, co w artykule słusznie zauważa nagabywany przez „Gazetę” historyk sztuki dr Paweł Leszkowicz. Należy również podkreślić, że, choć można doszukać się w działaniach artystki pewnej ironii - mrugnięcia do widza okiem, to nie sposób doszukać się w nich złej woli, a z pracy wyinterpretować pogardę, czy chęć ośmieszenia którejkolwiek z instytucji. Powiedziałbym, że jest dokładnie przeciwnie. Wystarczy odrobina otwartości, refleksji i wyobraźni, aby dostrzec, iż dzieło Nowak ma dowcipny, ale jednocześnie ciepły charakter, podkreślający wieloletnią lokalową kohabitację i wspólne korzenie dwóch renomowanych uczelni, które zgodnie z ostatnimi rankingami zajmują trzecie (UAM) i dziesiąte (UM) miejsce wśród najlepszych szkół akademickich w Polsce. Dlatego też retoryczne zapytanie Ruchały, czy ”Gazeta” nie protestowałaby, gdyby jej logo ktoś wmontował w logo "Gazety Polskiej"?, jest nadużyciem mijającym się z istotą interesującego nas sporu. Fakty bowiem są takie, że, w odróżnieniu od wymienionych dzienników, oba akademickie podmioty są sobie historycznie bliskie, a zakresy ich merytorycznej działalności pozostają w przytłaczającej większości rozłączne, co więcej, artystycznym działaniom towarzyszył uzasadniający je kontekst miejsca i planowana wystawa, a praca nie mogła nikogo wprowadzić w błąd w sposób, który mógłby przynieść uczelniom szkody na majątku czy naruszyć ich renomę. Orłowski oburza się, że artystka dopuściła się nieuprawnionej ingerencji w logotypie, ale czy rzeczywiście ingerencja była nieuprawniona? Po trzecie - prawo Logotypu wyższej uczelni nie można zrównywać z godłem czy flagą państwa – jak czyni to, dokonując kolejnego nadużycia Ruchała - z tych samych powodów, z których rektor uczelni nie stoi na równi z Prezydentem RP. Zarówno godło jak i flaga są symbolami uregulowanymi w przepisie art. 28 Konstytucji i dodatkowo podlegają wraz z innymi znakami państwowymi specjalnej ochronie przewidzianej w przepisie art. 137 § 1 kodeksu karnego, czego nie da się powiedzieć o żadnym logotypie. Jakkolwiek emblematy obu szkół są znakami towarowymi, to trudno tutaj mówić o naruszeniu przysługującego na nie prawa ochronnego (por. art. 296 ust 2 ustawy prawo własności przemysłowej), a posłużenie się w dziele konwencją delikatnej satyry pozwala na obronę artystki zarówno przed roszczeniami wynikającymi z prawa autorskiego, jak i kodeksu cywilnego. W pierwszym przypadku doktryna traktuje pastisze, satyry, czy karykatury, mimo często wyraźnych zapożyczeń z cudzych dzieł, jako twórczość nienaruszającą praw autorskich innych autorów. W drugim przypadku Sąd Najwyższy w wyroku z 20 czerwca 2001 r. podkreślił, że w odniesieniu do satyry (nawet tej ośmieszającej, piętnującej, a więc naruszającej dobra osobiste) należy szeroko wyznaczyć granice swobody wypowiedzi - innymi słowy w tego typu utworach, choć nie można wszystkiego, to niewątpliwie można więcej. Jeszcze bardziej liberalnie podszedł do omawianej problematyki Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. W poniekąd precedensowym wyroku z 25 stycznia 2007 r. (sprawa Vereinigung Bildender Künstler przeciwko Austrii) Trybunał zezwolił na drastyczne wręcz naruszenie dóbr osobistych właśnie w imię ochrony satyrycznej wypowiedzi. W tym kontekście, trudno doszukiwać się jakiś podstaw dla zarzutów wysuwanych przeciwko artystce. Z przykrością konstatuję, że na Uniwersytecie Medycznym nadużyto praw i w nadmierny sposób zaingerowano w wolność twórczej wypowiedzi. Jednak szczególnie irytuje mnie sposób potraktowania przez Orłowskiego i Ruchałę młodej artystki i jej działań, wskazujący na brak szacunku, otwartości i analitycznego dystansu, które nierozerwalnie – przynajmniej w moim przekonaniu - wiążą się z intelektualną atmosferą wyższych uczelni. Ruchała, dementując pogłoski o konflikcie między uniwersytetami jako rzeczywistej przyczynie ocenzurowania wystawy wskazuje, że są one próbą przyprawienia instytucji Gombrowiczowskiej gęby. Nie wiem, czy taki konflikt rzeczywiście istnieje i prawdę powiedziawszy niewiele mnie to interesuje. Nawet gdyby obie uczelnie się spierały nie byłby to wystarczający powód dla uzasadnienia histerycznej reakcji na pracę Aurelii Nowak. Dlatego też nie mam wątpliwości, że widmo Gombrowiczowskiej gęby wisi nad całą sprawą i to z zupełnie innych powodów niż, te, o których wspomniał rzecznik Ruchała. Jakub Dąbrowski Absolwent prawa oraz historii sztuki na UAM, doktorant w Instytucie Historii Sztuki UAM, specjalizuje się w problematyce wolności artystycznej wypowiedzi, członek redakcji miesięcznika „Arteon” Zapraszamy do rozmowy na forum: http://forum.indeks73.pl/index.php?topic=174.0 | Przypadki naruszeń wolności artystycznej zgłoś na Forum Indeksu 73 Zapraszamy do dyskusji! Aktualności Indeks73 ![]() Dołącz do Indeksu 73 na: - Facebook'u - YouTube ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
| O Indeksie 73| Kontakt