Sprawa tygodnia
Artysta Krzysztof Kuszej oskarżony o szerzenie pedofilii
![]() Kronika Wypadków Cenzorskich w polskiej sztuce po 1989 r.
![]() Katarzyna Kozyra „Więzy Krwi”, Otwarta Galeria AMS Ponad 90 udokumentowanych przypadków interwencji cenzorskich, donosów, nacisków i gróźb od początku lat 90. po dzień dzisiejszy.
Czytaj więcej w Kronice Cenzury Inicjatywę Indeks 73 wspiera KulturaMiejska w Gdańsku Projekt edukacyjny
Laboratorium Indeksu 73 zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. ![]() Niniejszy portal powstał w 2008 roku dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej, w ramach programu "Podnoszenie świadomości społecznej i wzmocnienie rzecznictwa oraz działań monitorujących organizacji pozarządowych". Za treść tego dokumentu odpowiada Kultura Miejska, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej. ![]() ![]() |
Aktualności
2010-10-31 | Artysta Krzysztof Kuszej oskarżony o szerzenie pedofilii
20 października 2010 r., do pracowni łódzkiego artysty Krzysztofa Kuszeja wkroczyła policja. Przeszukano mieszkanie i zabezpieczono 20 obrazów, przedstawiających akty seksualne księży katolickich z dziećmi. Następnego dnia artysta usłyszał zarzuty propagowania pedofilii. Wobec Krzysztofa Kuszeja nie zastosowano aresztu, jednak prac nie odzyskał. Artystę poinformowano, że obrazy zostaną spalone. W imieniu Krzysztofa Kuszeja apelujemy o pomoc w uratowaniu prac artystycznych. Potrzebny jest prawnik oraz opinie historyków sztuki o artystycznym wymiarze dzieł. Krzysztof Kuszej apeluje na swojej stronie:http://www.kuszej.republika.pl/: W dniu 21.10.2010 r. oskarżony zostałem o popełnienie czynów z art. 202 § 4 b kk na podstawie art. 249, 275 § 1 i § 2, art. 253 § 1 i § 2, art. 277 § 1 kpk. Prokuratura postawiła mi absurdalne zarzuty propagowania pornografii dziecięcej. Dzień wcześniej, do mojej pracowni weszła policja i po przeszukaniu zabrała namalowane przeze mnie obrazy. Jak mnie poinformowano, nie mam żadnych szans, aby je jeszcze kiedyś zobaczyć. Obrazy zostaną spalone. Byłaby to dla mnie najsurowsza kara. Dlatego zwracam się do osób, które mają odpowiednie możliwości: przyjmę każdą pomoc, prawną i inną, która pomoże mi uratować obrazy.
Krzysztof Kuszej ![]() Tytuł: Cudowny Obraz Matki Boskiej ze Stargardu Szczecińskiego, gdzie grasował pedofil katolicki ksiądz Roman B. Autor: Krzysztof Kuszej, źródło: http://www.kuszej.republika.pl/pedofila/pedofila.htm Sprawę opisał Marcin Bereszczyński w Dzienniku Łódzkim: (…) Krzysztof Kuszej ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi na wydziale grafiki w 1992 roku. Od kilkunastu lat zajmuje się grafiką komputerową. Zatrudniony jest w jednej z łódzkich drukarni. Kuszeja już wcześniej nękali śledczy. W 1994 roku był oskarżony przez prezydenta Łodzi i wojewodę łódzkiego o propagowanie pornografii i obrazę uczuć religijnych. Była to reakcja władz na zamiar otwarcia wystawy obrazów w Muzeum Kinematografii w Łodzi. Wystawę odwołano, a po jakimś czasie prokuratura umorzyła postępowanie z powodu braku znamion przestępstwa. Kolejny skandal wywołany twórczością Kuszeja wybuchł w Szwecji kilka lat później. W tamtejszej telewizji pokazano jego płótna przedstawiające Matkę Boską z odsłoniętym biustem i pary uprawiające seks na tle "Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki. Szwedzka Polonia powiadomiła prokuraturę, że artysta uraził ich uczucia religijne i patriotyczne. Rok temu Kuszej zaprezentował serię prac nawiązujących do łódzkiej afery "łowców skór". Paweł Jagiełło w recenzji tej wystawy na portalu www.sztuka.pl napisał, że dzieła Kuszeja "powinny być poddawane pod ocenę profesjonalnej krytyki, nigdy jednak pod kontrolę prokuratury". Ostatnia seria dzieł Kuszeja, przedstawiająca dzieci podczas aktów seksualnych z dorosłymi, została opatrzona przez autora komentarzami, takimi jak "Cudowny Obraz Matki Boskiej z Jeleniej Góry, gdzie grasował pedofil katolicki ksiądz Ryszard Ś." czy "Scena molestowania w Tylawie (Podkarpackie), gdzie grasował pedofil katolicki ksiądz Michał M.". cały tekst: http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/323236,krzysztof-kuszej-lodzki-artysta-zatrzymany Głos w obronie wolności twórczości artystycznej zabrała nasza koleżanka z Indeksu 73, dr Izabela Kowalczyk na swoim blogu Straszna Sztuka:Przypadek 1: Kuszej Parę dni temu policja aresztowała Krzysztofa Kuszeja, łódzkiego artystę, który malował obrazy ukazujące księży gwałcących dzieci. Odwoływał się w tytułach do nazw miejscowości, w których takie wydarzenia miały miejsce. Zarzuty, postawione Kuszejowi przez prokuraturę dotyczą publicznego propagowania treści o charakterze pedofilskim i pochwalania treści o charakterze pedofilskim, publicznego prezentowania treści pornograficznych oraz produkowania, rozpowszechniania, przechowywania i posiadania treści pornograficznych przedstawiających wytworzone albo przetworzone wizerunki małoletnich uczestniczących w czynnościach seksualnych. Obejrzałam w sieci obrazy Kuszeja, są dosłowne, brutalne, trudno na nie patrzeć. Kuszej to skandalista, co nie zmienia faktu, że dotknął w swych obrazach problemu, o którym się nie mówi, którego się nie pokazuje, bo pokazać nie wolno, ale który istnieje. Obrazy te zmuszają do postawienia pytania, jak taki gwałt na dziecku może wyglądać, jak może wyglądać świat dziecka, które zostało brutalnie skrzywdzone. Każda w miarę wrażliwa i normalna osoba zaciska niemal oczy, aby czegoś takiego nie zobaczyć. Ale czy zarazem nie odwracamy się od tego problemu? Prace te przede wszystkim piętnują duchownych, którzy dopuścili się takich aktów. Zdecydowanie nie pochwalają tych treści. Dlaczego więc Kuszej został aresztowany? Może chodziło o coś innego? Dlaczego w tym samym dniu prasa doniosła o tym, że wciąż brak zarzutów wobec byłego księdza, który znęcał się i molestował dzieci i najprawdopodobniej doprowadził 12-letniego chłopca do samobójstwa? Dlaczego gwałciciel i pedofil jest na wolności, a malarz piętnujący tego rodzaju zachowania przebywa w areszcie? Czy na tym ma polega walka z pedofilią? ![]() Tytuł: Cudowny Obraz Matki Boskiej z Mechowa, gdzie grasował pedofil katolicki ksiądz Krzysztof K. Autor: Krzysztof Kuszej, źródło: http://www.kuszej.republika.pl/pedofila/pedofila.htm O przestrzeganie konstytucyjnie gwarantowanego prawa do wypowiedzi artystycznej apeluje też Jarosław Lipszyc w felietonie pt. Porozmawiajmy jak terrorysta z pedofilem, opublikowanym w 42. numerze Dwutygodnika:http://www.dwutygodnik.com.pl/artykul/1539-infoholik-porozmawiajmy-jak-terrorysta-z-pedofilem.htmltekst opublikowany na licencji CC BY-SA Porozmawiajmy jak terrorysta z pedofilemNajłatwiej testować poziom naszych norm cywilizacyjnych, jakości ochrony praw człowieka i w ogóle naszej zdolności do życia w rozwiniętej demokracji, na wykluczonych. Obecnie wykluczonych mamy dwóch: są to terrorysta i pedofil. W zasadzie zgadzamy się, że wszyscy są równi i równie godni poszanowania ich praw. Oczywiście, oprócz terrorystów i pedofilów. Dlatego ktokolwiek, kto jest podejrzany o terroryzm bądź pedofilię, może pożegnać się ze swoim prawem do uczciwego procesu czy uznania winnym dopiero po wyroku sądu. Terrorystów i pedofilów osądza sam akt oskarżenia, jak u Kafki. Podejrzanych o terroryzm można bezkarnie katować w tajnych więzieniach, strzelać do nich z samolotów bezzałogowych, nawet gdy rzucają broń i się poddają, trzymać latami bez sądu w pomarańczowych drelichach. Tych podejrzanych o pedofilię można bezkarnie piętnować na portalu policyjnym. Przecież i tak nikt się nie ujmie za pedofilem.Krzysztof Kuszej nie jest malarzem, którego prace wieszają w mieszkaniach straszni mieszczanie. Jego prace od lat balansują na granicy prowokacji, dobrego smaku i głębokiej refleksji nad kondycją społeczeństwa. Ostatnia seria obrazów Kuszeja to ostry atak na kościół i jego politykę radzenia sobie z pedofilskimi skandalami. ![]() Z płótna „Cudowny Obraz Matki Boskiej z Jeleniej Góry, gdzie grasował pedofil katolicki ksiądz Ryszard Ś.” uśmiecha się do nas dziewczynka podpisana, jak dzieci na przedszkolnych rysunkach, jako „Magda, 4 lata”. Magda jest prawie naga, ubrana tylko w kabaretki. Z lewej strony z brązowego płótna wyłania się bezgłowa postać nagiego gwałciciela, z zawieszonym nad pustą szyją krzyżem. Męskość zwisa nad mszalnym kielichem. Symbolika tego obrazu nie budzi żadnych wątpliwości. Trudno na niego patrzeć, bo wyzwala emocje: odrazę, niechęć, oburzenie. Być może u niektórych także do malarza, który delikatny i mocno polityczny temat traktuje z całą brutalnością artysty. Bo artysta nie jest politykiem. Nie musi być wyważony w swoich ocenach. Ma do tego prawo. Konstytucyjne. I z całą śmiałością z tego prawa korzysta, malując obrazy kolejnych świętych – ofiar pedofilów. Dwa lata temu wprowadziliśmy do naszego kodeksu karnego nowy przepis. Obecnie art. 202 KK § 4b brzmi tak: „Kto produkuje, rozpowszechnia, prezentuje, przechowuje lub posiada treści pornograficzne przedstawiające wytworzone albo przetworzone wizerunki małoletnich uczestniczących w czynnościach seksualnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Enigmatyczne? To bardzo proste. Wcześniej zakazane było tylko posiadanie „treści pornograficznych z udziałem małoletniego”. Czyli zakazane było tylko posiadanie i rozpowszechnianie treści, które powstały, czyniąc krzywdę dzieciom. Obecnie zaś zakazane jest także posiadanie treści, które takie dzieci po prostu przedstawiają. Kiedy ten przepis powstawał, organizacje praw człowieka zwracały uwagę, że jest on nieprecyzyjny, niejasny i może być wykorzystywany jako narzędzie ograniczania wolności słowa. Niedługo czekaliśmy. Pierwszą ofiarą tego przepisu jest malarz, któremu grożą 2 lata więzienia. Ale na przykład taka policja nie czekała na wyrok sądu. Na swojej stronie wywaliła wielki artykuł pod bijącym w oczy tytułem „Wpadł malarz lubieżnik” i poinformowała, że łódzki artysta został objęty policyjnym dozorem, obrazy skonfiskowano, a prokuratura sformułowała zarzuty. Policja nie musi przecież znać się na sztuce i wnikać, „co autor miał na myśli”, prawda? Nie trzeba było długo czekać, by temat podchwyciły tabloidy. „Artysta-pedofil malował dziecięcą pornografię” alarmuje Super Express. Nikt nie sprawdził, że w tym co maluje Kuszej, nie ma ani krzty pornografii, i w ogóle nie o to chodzi. Przecież wiadomo: są nagie dzieci, to artysta jest pedofil. Zresztą kodeks karny nie mówi nic o pornografii. Mówi o wizerunkach małoletnich. W ten sposób dorobiliśmy się piętrowego pasztetu. Artystyczna krytyka pedofilii została wzięta za pornografię, malarz antyklerykał został obwołany pedofilem, a policja wyręczyła sąd w wydaniu wyroku. A wszystko z powodu złego przepisu, który nie ochroni żadnego dziecka – bo przecież Kuszej żadnego dziecka nie skrzywdził, wręcz przeciwnie, wystąpił w ich obronie. W całej tej sprawie nie chodzi tylko o Kuszeja. Tu chodzi o nasze podstawowe wolności. Straszaki takie jak pedofilia czy terroryzm służą do wprowadzania dowolnie restrykcyjnych praw ograniczających naszą wolność i zwiększających kontrolę nad naszymi poczynaniami. Gdyby dwie dekady temu ktoś zaproponował zainstalowanie na lotniskach specjalnych kamer umożliwiających obejrzenie sobie każdego z nas nago, zareagowalibyśmy oburzeniem. Dziś na całym świecie miliony ludzi dają się oglądać w strojach Adama i Ewy urzędnikom wyposażonym w pałki i kajdanki, w imię walki z terroryzmem oczywiście. Gdyby dwie dekady temu ktoś zaproponował, by cała nasza korespondencja podlegała prewencyjnej cenzurze, a listy zawierające pornografię i inne treści zakazane nie docierały do adresatów, wyszlibyśmy na ulice. W zeszłym roku z taką propozycją wyszedł nasz własny rząd, i tylko z trudem zmontowana koalicja organizacji pozarządowych odwiodła go od tego pomysłu. Co się z nami stało w tzw. międzyczasie? Jarosław Lipszczyc Polecamy też tekst dr Ewy Majewskiej "Ponowoczesna kontrola w społeczeństwie obrazu. Na marginesie wystawy Jacqueline Livingston", opublikowany w internetowym wydaniu magazynu „ARTMIX” (grudzień 2009)(...) Mam natomiast wrażenie, że w analizie dziecięcej seksualności nie tylko nie nastąpił rozwój, ale doczekaliśmy się wręcz backlashu, który niepostrzeżenie ugruntował się jako światopoglądowa norma i straszy sankcjami choćby za próby obrony praw piętnastolatki do sypiania z dorosłymi mężczyznami. Paternalistyczne uznanie tak rozumianego "dziecka" za podmiot niebędący w stanie podejmować samodzielnych decyzji odnośnie swego życia, ciała i psychiki, wydaje się być kompletnie niedostępny jakimkolwiek próbom reinterpretacji. I znów - interesuje mnie tu przede wszystkim podejście do zakazu i jego własna funkcjonalność - powszechnie uważa się, że zakaz wyruguje przemoc seksualną wobec dzieci, tymczasem tak się oczywiście nie dzieje, zaś sankcjom podlegają na ogół artystki, które zajmują się problematyką seksualności z intencją zgoła odmienną, niż sprawcy przemocy, którzy oczywiście na ogół karani nie są.(...) (...) Wszelkie zainteresowanie dziecięcą seksualnością utożsamiane jest z brutalną przemocą wobec dzieci. Pracując w stowarzyszeniu, które realizuje projekty edukacji feministycznej oraz antyprzemocowej, mam notorycznie do czynienia z tą kwestią10. Problem "kolczyka w pępku nastolatki" jest jedną z najżywiej dyskutowanych kwestii wszędzie tam, gdzie nauczycieli i nauczycielki powinno interesować przede wszystkim uświadomienie młodzieży strategii zapobiegania i przeciwdziałania przemocy, w tym również seksualnej. Skupiając się na dziecięcych pępkach czy pośladkach nie dotykamy najbardziej palących kwestii związanych z brutalizacją obyczajów szkolnych, tudzież brakiem elementarnej wiedzy o prawach dziecka - młodzież (nauczyciele skądinąd też) nadal epatowana jest przerysowanym, drapieżnym demonem seksualności czającym się w zalotnym ubiorze czy spojrzeniu. Prawdziwe mechanizmy przemocy i kontroli, oparte na społecznie utrwalonych relacjach władzy i stereotypowym wizerunku mężczyzny jako tego, który panuje nad społeczeństwem, a szczególnie - nad kobietami i dziećmi - pozostają poza zasięgiem zainteresowania szanownych wychowawców narodu, gdyż ujawnienie ich oznaczałoby zarazem skuteczną renegocjację rodzinnego i szkolnego kontraktu posłuszeństwa, do którego zawarcia zmuszana jest młodzież i dzieci. W sytuacji, gdy rażąca ilość zachowań przemocowych (w tym gwałt i molestowanie seksualne) odbywa się wobec dzieci i młodzieży w rodzinach, z rąk ich rodziców, krewnych czy znajomych, poważne podjęcie kwestii źródeł przemocy musi napotkać opór w kraju, gdzie rodzina stanowi świętość.Analizie tego problemu poświęcili się Deleuze i Guattari, gdy w Anty-Edypie podjęli próbę wskazania paranoidalnego wymiaru faszyzmu i jego wykluczeń oraz jego skrytych podstawy w mieszczańskiej kompozycji rodziny. O produktywności zakazu pisał również Michel Foucault, gdy w Historii seksualności i innych tekstach polemizował z "hipotezą represji". Tam, gdzie dotychczasowa krytyka wskazywała na wyłącznie "negatywne" skutki zakazu, Foucault pokazał istnienie całego bogactwa nowych form pożądania wyrastających wskutek (a nie: przeciw) represji i zakazowi. Pokazał on między innymi jak wojsko, szpital czy klinika syci namiętne poszukiwanie przyjemności, jak egzaltacja formami zniewolenia libido produkuje własne formy pożądania. Rozważany w tym kontekście "zakaz pedofilii" okazuje się nie tyle strategią zapobiegania wykorzystywania nieletnich do zaspokajania potrzeb perwersyjnych dorosłych, ale machiną produkowania praktyki pożądania obłożonej zakazami. Analizowane z tej perspektywy propozycje wzmocnienia procedur zakazujących tworzenia wizerunków pornografii pedofilskiej mogą okazać się dodatkowym wzmocnieniem tego i tak wypartego libido. Dodatkowo - zakazywanie produkowania obrazów pedofilskich bez udziału ewentualnie poszkodowanego modela stanowi w tym kontekście raczej świadectwo wyjątkowej fiksacji polskiego prawodawcy na seksualności dziecięcej, niż formę skutecznej ochrony dzieci przed nadużyciami. Upowszechniane w atmosferze skandalu informacje o seksualnym napastowaniu nieletnich i między nieletnimi, dramatyczne historie filmów i zdjęć dziewcząt poddających się lub poddanych czynnościom seksualnym uniemożliwia skuteczne podjęcie kwestii dobrowolności relacji (w tym także seksualnych), granic osobistych tudzież konsensualnej zgody, stanowiących przecież podstawę udanego życia seksualnego tak dorosłych, jak i - nie bójmy się tego powiedzieć - dzieci. Wprowadzanie w tej atmosferze poprawek do Kodeksu Karnego, na mocy których nawet wytworzone bez udziału dzieci wizerunki nieletnich w sytuacji seksualnych miałyby stać się zakazane stanowiłoby dla mnie nie tylko poważne zakłócenie swobody ekspresji seksualnej i artystycznej dorosłych, ale również, a może nawet przede wszystkim, formę eskapistycznego uniknięcia gruntownego podjęcia problemów wykorzystywanych seksualnie, gwałconych, czasem nawet - zabijanych dzieci11. Powaga polskiego parlamentu, w którym jeszcze całkiem niedawno można było usłyszeć, że "należy fizycznie karcić dzieci", jest narażona na szwank, gdy debatuje on o tym, czy na ekranie mojej komórki lub komputera może wyświetlić się na przykład fotografia wykonana przez Jacqueline Livingston12. Z perspektywy tych skrótowych rozważań o reprezentacjach seksualności warto spróbować na nowo postawić zagadnienie cenzury. Okazuje się ono pojęciem z gruntu uwikłanym w binarne rozumienie seksualności jako tego, co samo w sobie jest wolne, niezależne i emancypacyjne, natomiast poddane presji zewnętrznego względem siebie zakazu okazuje się być zniewolone i potrzebować wyzwolenia. Taka optyka jest typowa dla analiz praktyk cenzorskich, niemniej z badań nad seksualnością podjętych przez Michela Foucaulta i potem również przez Gayle Rubin wyłania się inna strategia myślenia cenzury - nie jako czynnika zewnętrznego względem seksualności i zniewalającego ją, ale jako elementu życia społecznego już uwikłanego w złożoną pracę wyparcia i cenzury. Takie myślenie o działaniach cenzorskich może nam pozwolić na uwzględnienie problemu "naszej wewnętrznej policji", o której pisali w Anty-Edypie Deleuze i Guattari, a którą później sproblematyzował Jacques Ranciere w swoich badaniach nad estetyką i demokracją. Także ci, którzy podejmują kwestie seksualności i jej zakazów uwikłani są i uwikłane w praktyki cenzorskie, wobec czego pretendowanie do roli wyzwolicieli może się tu wydawać nadużyciem. Tworzenie i rozwijanie wyobrażenia o cenzurze jako czynniku przychodzącym do seksualności (czy do sztuki) z jakiegoś "zewnątrz" pozwala nam łatwo stanąć "przeciwko" nie problematyzując własnego uwikłania w strategie władzy. Pozwala też myśleć o seksualności jako sferze nieuspołecznionej, źródłowo apolitycznej, nie uwikłanej w machinę społecznej i ekonomicznej reprodukcji. Tymczasem seksualność jest elementem szerszej domeny tego, co społeczne, i podobnie jak wszystkie inne elementy tej sfery podlega kształtowaniu, naznaczaniu i reprodukowaniu praktyk i strategii władzy. Zatem, jeśli cenzurę postrzegać jako element zarządzania seksualnością raczej, niż jej "zewnętrze" - może w rozlicznych praktykach i próbach "zakazywania" doszukamy się nie tylko form represji, ale również ekspresji tego, co pożądane i pożądające. W takim ujęciu działanie cenzora zobaczymy jako wyraz jego pragnienia, w takim samym stopniu uwikłany w oczekiwania i normy społeczne, jak nasz gorący protest wobec jego działania. Może wtedy działanie na rzecz wolności okaże się nieco bardziej prawdopodobne, gdyż nie będzie bazowało na fikcji łatwego oddzielenia tego, co wolne od tego, co represjonujące. Być może również w takiej perspektywie pojedyncze działania cenzorskie łatwiej będzie zobaczyć jako wyraz jednej większej strategii - leczenia symptomów raczej, niż społecznych podstaw ewentualnych problemów.(...) Ewa Majewskapełen tekst: http://obieg.pl/artmix/14370 | Przypadki naruszeń wolności artystycznej zgłoś na Forum Indeksu 73 Zapraszamy do dyskusji! Aktualności Indeks73 ![]() Dołącz do Indeksu 73 na: - Facebook'u - YouTube ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
| O Indeksie 73| Kontakt