30 | 07 | 2010
polski | english
Szukaj
Artykuł 73 Konstytucji RP: Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury
Sprawa tygodnia

Teatr Ósmego Dnia
na dywaniku u władz Poznania


 ALT: i/loga/teatr8dnia_male.jpg

Kronika Wypadków Cenzorskich w polskiej sztuce po 1989 r.

ALT: i/kronika_cenzury/1_kronika_kozyra.jpeg

Katarzyna Kozyra Więzy Krwi, Otwarta Galeria AMS

Ponad 90 udokumentowanych przypadków interwencji cenzorskich, donosów, nacisków i gróźb od początku lat 90. po dzień dzisiejszy.

Czytaj więcej w Kronice Cenzury



Inicjatywę Indeks 73 wspiera KulturaMiejska w Gdańsku
KulturaMiejska
dzięki dofinansowaniu Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu „Działania Strażnicze”

ALT: i/loga/batory.png

Projekt edukacyjny
Laboratorium Indeksu 73 zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

ALT: i/loga/logo_mkidn.jpg
 


Niniejszy portal powstał w 2008 roku dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej, w ramach programu "Podnoszenie świadomości społecznej i wzmocnienie rzecznictwa oraz działań monitorujących organizacji pozarządowych". Za treść tego dokumentu odpowiada
Kultura Miejska, poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska
Unii Europejskiej.

ALT: i/loga/eu.gif

ALT: i/loga/ffw.jpg

 
Nieregularnik Wolnej Kultury > Indeks 73. Nieregularnik Wolnej Kultury, Część 3
Drukuj | Pobierz w pdf | Poleć znajomemu
Izabela Kowalczyk
Projekt: wolność kultury
Jako zespół Indeksu 73, poruszając się przez kilka miesięcy po polu produkcji kulturalnej i tropiąc ograniczenia wolności w tym zakresie, uświadomiliśmy sobie, że nie można walczyć z cenzurą na tych samych zasadach, jakie stosują sami cenzorzy, a więc piętnując, oskarżając, obrzucając przeciwników negatywnymi epitetami. To w gruncie rzeczy może prowadzić jedynie do zaostrzenia sporu, do sytuacji, gdy dwie strony nie słuchają swoich argumentów, ani nie próbują się porozumieć. Postanowiliśmy wyjść poza nadawanie etykiet typu „cenzor”.

Warto rozmawiać!

Aby wyjść poza etykiety, i zbadać, a nie tylko wskazać sytuację cenzury, potrzebna jest rzeczowa rozmowa, nastawienie na negocjacje, próba uzgodnienia kompromisu. Chodzi o rozmowę, która pokaże, że cenzurowanie prac wzbudzających kontrowersje nie jest żadnym wyjściem, ale, że o nich i o ich znaczeniach należy rozmawiać. Zwłaszcza, jeśli są to prace dwuznaczne, prace, z których wymową trudno się niektórym pogodzić.

Należy uświadomić osobom, które domagają się zamknięcia wystawy, wycofania kontrowersyjnej pracy, że nie mogą odbierać innym konstytucyjnej wolności dostępu do dóbr kultury. Odbiorcy mają prawo sami ocenić daną pracę i wyrobić sobie na jej temat zdanie. Nie można przecież traktować odbiorców jak dzieci, jak ludzi niedojrzałych, którzy nie są w stanie samodzielnie myśleć.

Kontrowersyjne prace mogą spotkać się z krytyką, a nawet głosami oburzenia czy potępienia. Przeciwnicy sztuki współczesnej mogą wzywać do bojkotu danej wystawy, a przede wszystkim powinni brać udział w publicznych dyskusjach, starając się przedstawiać i wyjaśnić swoje racje.
Do takiej dyskusji nie doszło niestety w toruńskiej Wozowni w maju 2008, podobnie jak nie doszło do otwarcia planowanej tam wystawy Przemysława Obarskiego „Pole energetyczne”. Stało się tak dlatego, iż Markowi Żydowiczowi nie spodobało się zaproszenie na wystawę. Z fotografii na tym zaproszeniu oraz z zamieszczonego na nim tekstu, Żydowicz wywnioskował, że wystawa propaguje ideologię faszystowską. Żydowicz jest prezesem Fundacji Tumult oraz dyrektorem Festiwalu Camerimage. A więc z tak ciężkimi oskarżeniami wobec Obarskiego wyszedł człowiek znany w środowisku kulturalnym, stąd też jego głos był trudny do zignorowania. Sami zaczęliśmy zastanawiać się, czy możemy bronić pracy, która być może, jak wskazał Żydowicz, ma coś wspólnego z ideologią faszystowską. Uznaliśmy jednak, że nie możemy wdawać się w ocenę pracy, gdyż jej nie widzieliśmy, musimy zaś bronić podstawowego prawa do wolności wypowiedzi twórczej. W przypadku artystów trzeba przyjmować założenie domniemanej niewinności. Jeśli ktoś widzi negatywne przekazy w tych pracach, powinien umieć to uargumentować, a takim udowodnieniem na pewno nie jest domaganie się zamknięcia wystawy. Wydawanie wyroku przed podaniem uzasadnienia ostrego sądu jest nie do przyjęcia nawet w przypadku skazańców, co dopiero w przypadku artystów!

Wskazywałam już niejednokrotnie, że nie można także podważać kompetencji pracowników i dyrektorów publicznych placówek artystycznych i kulturalnych.(1) Galeria Wozownia zatwierdziła przecież wystawę Obarskiego i nie ma żadnych podstaw, by podważać kompetencje pracowników galerii. Wiedzieli oni, jaka sztuka ma być prezentowana w Wozowni i na pewno nie zgodziliby się na prace, które miałyby coś wspólnego z ideologią faszystowską. Przy okazji protestu Żydowicza ujawniły się inne kwestie. W opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” liście do marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, Żydowicz wyraził swoją negatywną opinię na temat Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”w Toruniu. A było to krótko przed otwarciem tej instytucji. Pisał, że z trudem utrzymuje spokój i milczenie wobec tego, co dzieje się w Centrum. Najdziwniejsze było to, że Galeria Sztuki Wozownia i Centrum Sztuki Współczesnej to dwie zupełnie odrębne od siebie instytucje. W związku z tym mieszanie tematu nie otwartego jeszcze toruńskiego CSW z domniemaniem o faszystowskiej wymowie pracy z Wozowni mogło sprawiać wrażenie próby pomówienia zupełnie niezwiązanych z pracą Obarskiego pracowników CSW.

Pojawił się tu również ciężki argument, że Toruń pretenduje do tytułu „Anty-Stolicy Kultury Europy”. Można więc mniemać, że Żydowiczowi wcale nie chodziło o wystawę Obarskiego, ale o wywołanie w Toruniu szumu, krytykę polityki kulturalnej miasta, a może także zwrócenie uwagi na jego własną osobę. Żydowicz podkreślając, że jest przeciwko cenzurze (sic!), domagał się od marszałka zdjęcia z kalendarza imprez Galerii Sztuki Wozownia wystawy „Pole energetyczne”.

Najgorsze było to, że w tym przypadku nie mogliśmy dowiedzieć się, jakie znaczenia mają prace Obarskiego. Bo nawet, gdyby artysta ujawniał swoje fascynacje ikonografią faszystowską, to rozmowa na ten temat mogłaby zacząć się dopiero wtedy, gdyby te prace zostały pokazane; dopiero gdybyśmy znali wystawę, a nie jedynie zaproszenie na nią.

A tak, kolejny raz zastosowano cenzurę prewencyjną. Na skutek nacisków i listu Żydowicza, wystawę odwołała sama galeria. Pisałam w pierwszym Nieregularniku Indeksu 73, że należy przypomnieć, że galerie publiczne powinny reprezentować interes publiczny, a nie interes jakichś ugrupowań czy pojedynczych osób (w tym przypadku interes Marka Żydowicza). To sami odbiorcy powinni decydować, co mają myśleć o pracach artystycznych. Nawet, jeśli praca jest kontrowersyjna, powinna raczej wywołać dyskusję i analizę, a nie działania cenzorskie.
W oświadczeniu, jakie wydała Galeria Wozownia, napisano, że wystawę odwołano w związku z atmosferą sensacji i prowokacji, ale to marne wytłumaczenie. Ze sztuką współczesną ta atmosfera wiąże się bardzo często, sztuka bywa niezrozumiała, ma różne odczytania, wzbudza emocje. Ale przecież nie ma w tym niczego złego. Wręcz odwrotnie. Kontrowersyjna sztuka często wskazuje nierozwiązane społeczne problemy. Gorsze jest to, że wiele instytucji uginając się pod ciężarem oskarżeń, wskazówek „przychylnych” urzędników, tak naprawdę kwestionuje artykuł 73 Konstytucji RP mówiący o wolności korzystania z dóbr kultury. Galerie, odwołując wystawy, bronią najczęściej swojego interesu. Ale myślenie, że obroną interesu galerii może być pogwałcenie prawa konstytucyjnego, sprawia wrażenie bardzo krótkowzrocznego. Rozwój sztuki nie mógłby się odbywać, gdyby każda pozornie kontrowersyjna praca była usuwana z obiegu kultury.
Jedyne więc, co można zrobić w przypadku, gdy takie kontrowersje co do prac pojawiają się, to zaproponować rozmowę na ten temat. I z tym postulatem, zwracamy się do dyrektorów galerii, kuratorów, organizatorów wystaw:

Jedyne, co w tej sytuacji można zrobić, to wskazać tym, którzy po metodę nacisków sięgają, że po pierwsze podważają oni kompetencje pracowników placówek kulturalnych i artystycznych, po drugie – łamią Artykuł 73 Konstytucji RP, po trzecie zaś traktują odbiorców niepoważnie.

Należy więc zaproponować rozwiązanie kompromisowe: dyskusję, która mogłaby pokazać, że praca danego artysty jest zła, nieetyczna, niemoralna; ale mogłaby też ujawnić jej nieoczywiste, bardziej skomplikowane konteksty, które stawiają pod znakiem zapytania zasadność stawianych pracy zarzutów. Przecież każda galeria może zorganizować publiczną dyskusję na temat kontrowersji, które wzbudza dana praca. Niech przyjdą sami zainteresowani i przedstawią swoje racje. Niech konflikt zostanie ujawniony, a nie przysypany szybko i bez namysłu wydanym zakazem.

Pisał o tym swego czasu Piotr Piotrowski, wskazując, że spór jest istotą demokracji. Odwołał się on do myśli Chantal Mouffe (2), według której demokracja musi mieć agonistyczny charakter. „Agon” w starożytnej Grecji oznaczał zawody, rywalizacja, konkurencja. Mouffe zauważa, że w zachodniej demokracji spór jest bardzo często neutralizowany, eliminowany, co jest w gruncie rzeczy zakwestionowaniem pluralizmu. Ponadto liberalizm nie radzi sobie z antagonizmem, wytwarzając napięcia „my” – „oni”. „Ten antagonizm, skrywany konsensusem, w istocie rzeczy - zdaniem Chantal Mouffe - rozsadza liberalizm. Zamiast tego, proponuje ona uznanie za niezbędne utrzymanie konfliktu, czy też sporu, ideowej rywalizacji jako cechy konstytutywnej demokracji, nie tłumienie sporu w imię ‘wspólnego dobra’, lecz utrzymywanie go na powierzchni jako czegoś-nie-do-przezwyciężenia. Uczestnicy sporu nie powinni traktować się jak wrogowie, których należy niszczyć, lecz jako ‘przeciwnicy’, z którymi należy konkurować. Tym samym więc ‘antagonizm’ przekształcony zostałby w ‘agonizm’, relacje wrogości w rywalizację”.(3)

Warto zauważyć, że akt cenzorski jest zawsze próbą ukrycia czegoś, z czym być mamy problem: seksualności, cielesności, ale również konfliktu, sporu, społecznego problemu. Jeśli swastyka budzi takie emocje, jak wskazywał Żydowicz, to trzeba na ten temat rozmawiać, zapytać o to, dlaczego artyści stosują ten symbol jako cytat, co oznacza on w ich pracach. Sztuka współczesna opisywana jest też jako uwikłana w grę pomiędzy dwoma obozami: „cenzorów” i „obrońców wolności”. Może warto również to myślenie próbować zmienić, aby nie chodziło o to, kto w tym sporze wygra (czy sztuka będzie prezentowana czy nie), ale aby negocjować czy wskazać na różne możliwe interpretacje. A co do znaczeń prac, niech osądzą sami odbiorcy!

Artyści do pracy!

Jako Indeks 73 interweniowaliśmy także w związku z cenzurą pracy Huberta Czerepoka „Nie tylko dobro przychodzi z góry” podczas festiwalu „Survival” (Przeglądu Młodej Sztuki w Ekstremalnych Warunkach we Wrocławiu). Praca Czerepoka miała być umieszczona w dzielnicy czterech świątyń Tolerancji (dawnej dzielnicy żydowskiej), przywoływała ona swą stylistyką napisy umieszczane na bramach prowadzących do obozów koncentracyjnych, tyle że tutaj zamiast „Arbeit Macht Frei”, można było przeczytać: „Nie tylko dobro przychodzi z góry”. Praca ta została zdjęta jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu, 27 czerwca 2008 roku. Stało się tak na skutek protestu rabina wrocławskiej Gminy Żydowskiej, Icchaka Chaima Rapoporta, który uznał tę pracę za antysemicką, wpływając na organizatorów i zmuszając ich do podjęcia decyzji o demontażu. Praca miała być powieszona na bramie prowadzącej do synagogi.

Chcieliśmy ingerować w tę sytuację, współdziałać z artystą na rzecz przywrócenia tej pracy. Niestety mieliśmy wrażenie, że artysta pogodził się z sytuacją i, że aż tak bardzo na tej prezentacji już mu nie zależało. Przyczyniło się to do naszego chwilowego zwątpienia w sens działań Indeksu 73, bo jak mamy walczyć o wolność artystycznej wypowiedzi, skoro samym artystom na tym nie zależy?

Aby zrozumieć tę sytuację wycofywania się artystów z działań opozycyjnych wobec praktyk cenzorskich, należy sięgnąć po foucauldiańskie kategorie władzy i oporu. Artyści także dysponują pewną władzą, a ponadto uwewnętrzniają nakazy i zakazy, które wytwarza dana kultura (i które głoszą jej przedstawiciele dysponujący przede wszystkim władzą symboliczną: tzw. autorytety moralne, ludzie o pewnej i silnej pozycji, którzy ze względu na wykonywane zajęcie są tymi, których głos trudniej zakwestionować, np. urzędnik, ksiądz czy rabin). Właśnie uwewnętrznianie tych nakazów i zakazów jest podstawą autocenzury.

Ponadto artyści nie okazują się zbyt solidarni. W przypadku, gdy dochodzi do cenzury podczas jakiejś wystawy zbiorowej, podczas festiwalu, inni artyści w geście solidarności być może powinni również z tego pokazu wycofać swoje prace. Potrzebna jest świadomość wspólnego interesu, tego, że opowiedzenie się przeciwko cenzurze, walka z zakusami cenzorskimi ze strony różnych, najczęściej niezwiązanych ze sztuką osób, może pomóc innym artystom, może dawać im argumenty, wspierać wspólne działania na rzecz wolności artystycznej.

Powoli coś takiego być może zaczyna się wytwarzać. To akurat jeden z najbardziej pozytywnych skutków naszej działalności. Przy innych okazjach bowiem część artystów zapowiedziała chęć dalszej walki. Artyści sami zaczęli organizować protesty i pisać petycje. Tak było przy okazji sprawy murale w Płocku podczas festiwalu „Podwórka”, który odbył się w dniach 25-29 sierpnia 2008 roku. Wykonawcami murali w Płocku byli m.in.: Grupa Twożywo, Galeria Rusz, Ixi Color, Grupa Niczero, Massmix. Tuż po festiwalu okazało się, że wszystkie sześć murali, decyzją prezydenta miasta, miało zostać zamalowane. Urząd miasta uzasadniał swoją decyzję uchybieniami formalnymi. Rafał Góralski z Galerii Rusz przygotował petycję, pod którą podpisało się 460 osób, w tym znani artyści, krytycy i kuratorzy. Z kolei w płockiej galerii a.r.t. Jacka Markiewicza odbyło się spotkanie „Strefa Chroniona”. Wydaje się, że te działania spowodowały większe zainteresowanie sprawą murali samych mieszkańców Płocka, zwiększyły też poczucie sprawstwa i możliwości współdziałania na polu realizacji wolności w produkcji artystycznej.

Ujawniły się przy okazji dość ciekawe sprawy związane z funkcjonowaniem kultury w takich miastach, jak Płock. Osoby związane z miastem wskazały, że podstawowym problemem jest tam deficyt „zaangażowania” społecznego. Działają tam, co prawda organizacje pozarządowe, ale w większości chcą one utrzymać status quo, korzystając z miejskich dotacji. Ci, którzy chcą robić coś więcej, nie są dopuszczani do funduszy. Miasto natomiast zadowala swoich mieszkańców, organizując różnego rodzaju festiwale, odbywające się od maja do września pod hasłem "Festiwalowy Płock". Występują tam i Doda, i Anja Garbarek czy Chuck Magijone. Wszystko to odbywa się w zasadzie za darmo, cieszy ludzi, ale nic nie zmienia, jeśli chodzi o ich postawy społeczne czy kontakt z kulturą wychodzącą poza wąskie ramy kultury masowej.

Z naszej perspektywy ważne jest to, aby dawać ludziom narzędzia do działań i samoaktywizacji. I na to powinny być wydawane publiczne pieniądze, a nie tylko na „igrzyska” (koncerty, olimpiady, imprezy jednorazowe, itp.). Okazuje się, że władze w niektórych miastach nie są jednak takimi działaniami zainteresowane, nie promują tych organizacji, które chcą działać w sprawach może trudniejszych, ale ostatecznie bardziej wzbogacających społeczność lokalną.

Jeśli więc nie można liczyć na współpracę z lokalnymi władzami, należy przede wszystkim dążyć do włączania mieszkańców w akcje społeczne, podczas których mogliby np. zrobić coś dla swojej dzielnicy, uczynić ciekawszym swoje otoczenie, na przykład poprzez współpracę z artystami. Ten przypadek również ujawnił się w Płocku, gdyż galeria Rusz wykonała swój mural na prywatnej kamienicy, której właścicielka sama zgłosiła się do organizatorów festiwalu, aby jeden z murali został namalowany właśnie na jej kamienicy, natomiast potem, gdy prezydent miasta ogłosił decyzję o zamalowaniu murali, zapowiedziała, że nie zgodzi się na to. Inne murale zostały namalowane na budynkach starych, zniszczonych, częściowo na ruinach, tym samym więc te akurat murale można uznać za rewitalizujące. Bo przecież w rewitalizacji powinno chodzić właśnie o to, aby ożywiać miejsca, ale zarazem aktywizować ludzi, aby rozbudzać ich zainteresowania, pobudzać do działania, do myślenia, do dbania o swoje otoczenie. Taką szansę daje sztuka oraz imprezy artystyczne, a zwłaszcza te, które odbywają się w dzielnicach zagrożonych biedą. Bo pokazują, że jest jakaś alternatywa dla codziennej beznadziejności i szarości.

A więc władzom miast powinno zależeć przede wszystkim na takich działaniach, powinny je wspierać i dofinansowywać. Tymczasem miasto zasłoniło się prawem budowlanym i potrzebą zgody konserwatora zabytków na malowanie elewacji kamienic (w odniesieniu do, w większości przypadków, zrujnowanych budynków!), tak jakby nie potrafiło poradzić sobie w ogóle z czymś takim jak sztuka ulicy, mural, do których powinny być przecież stosowane zupełnie odrębne przepisy. Władze miasta powinny wiedzieć, że postępując w ten sposób w gruncie rzeczy działają przeciwko miastu i jego mieszkańcom.

W te działania dążące do budowania społeczeństwa obywatelskiego, edukowania przez sztukę i do sztuki mogą włączyć się także artyści i coś takiego miało miejsce w Płocku. Przecież także artystom powinno zależeć na rozbudzaniu świadomości obywatelskiej, a zarazem na świadomym i dojrzałym odbieraniu sztuki, na dyskusji z ich artystycznymi propozycjami oraz o problemach, które zostają naświetlone poprzez prace artystyczne. Warto więc zastanowić się nad organizacją wspólnych akcji, warsztatów, w które powinni zostać włączani nie tylko ludzie obeznani ze sztuką, wykształceni, studenci, ale również ci mieszkańcy miasta, którzy nie mają wykształcenia artystycznego, w tym również osoby zagrożone patologiami społecznymi, biedą i długotrwałym bezrobociem.

Naukowcy do badań!

Jednym z wniosków, które pojawiły się na zakończenie tego okresu naszej działalności była konstatacja o potrzebie dalszych analiz i badań naukowych, a także artystycznych, które pokazałyby, jak obecnie działa cenzura i jakie są jej mechanizmy (z naciskiem na kwestie neoliberalne, uwikłanie sztuki w interes korporacyjny). Nie chodzi bowiem tylko o cenzurę, ale cały mechanizm funkcjonowania świata sztuki. Jak funkcjonują publiczne galerie? Dlaczego niektóre z nich mają strukturę niemal feudalną? Czy galerie publiczne pełnią rolę służebną wobec społeczeństwa? Jak funkcjonują regionalne Zachęty? Warto też podjąć problem styku pieniędzy publicznych i prywatnych. W jaki sposób rozdysponowana jest władza w samym świecie sztuki? Kto obecnie decyduje o znaczeniach sztuki?

Takimi badaczami mogą być również sami artyści. Warto tu odwołać się do manifestu „Stosowane sztuki społeczne” Artura Żmiejwskiego, który stwierdził, że sztuka może mieć moc sprawczą, może zmieniać rzeczywistość, a ponadto jest rodzajem analizowania rzeczywistości (4). Powinna więc analizować również te aspekty rzeczywistości, które związane są ze sferą wolności.

Przykładem wartym do naśladowania może być amerykański artysta Hans Haacke. Przypomnieć warto jego pracę „Helmsboro” (1990) wykonaną po próbie ocenzurowania wystawy Roberta Mapplethorpe’a przez senatora Jesse Helmsa oraz po jego atakach na NEA (National Endowment for the Arts) za finansowanie prac takich artystów jak Mapplethorpe czy Andreas Serrano. Haacke wykonał wielkie pudło papierosów wzorowane na Marlboro, gdzie na miejscu znaku „PM Inc.” umieścił wizerunek senatora oraz wskazówkę, że w paczce znajduje się 20 sztuk „Deklaracji praw człowieka”, które miały formę papierosów. Na nich z kolei został umieszczony napis „Philip Morris opłaca Jesse Helmsa”. Na miejscu ostrzeżenia o szkodliwości palenia, Haacke umieścił „ostrzeżenie Jesse Helmsa”, będące cytatem z jego przemówienia na Kongresie Stanów Zjednoczonych w 1989 roku i będące atakiem na współczesną sztukę wspomaganą przez narodowe fundusze sztuki. Sedno problemu polegało na tym, że Helms chciał doprowadzić do kontrolowania funduszów i zakazu używania ich w propagowaniu sztuki obscenicznej, obrażającej uczucia religijne i patriotyczne Amerykanów. NEA, której fundusze pochodzą od wielkich korporacji, szybko zaczęła ulegać wobec ataków Helmsa. Praca Hansa Haacke wywołała w Ameryce gorące dyskusje na temat wolności sztuki, a zarazem wskazała na potrzebę zrewidowania kwestii jej finansowania. Jak pisze Piotr Piotrowski: „Współczesne społeczeństwo, rządzone przez wielkie korporacje, wyznacza bowiem granice swobody. Tę granicę wytycza oczywiście interes korporacji”. Sprawa Mapplethorpe’a oraz interwencja Hansa Haacke pokazały z kolei, że „sztuka może znów dotyczyć kwestii fundamentalnej, od której rozpoczęła się cała historia sztuki nowoczesnej – kwestii wolności” (5). I dalej pisze Piotrowski: „Sztuka (znów), jak za czasów awangardy, staje się gestem, gdzie etyka i estetyka zdają się być nierozerwalnymi częściami artystycznego uniwersum, a słowo ‘wolność’ czymś więcej, niż tylko sloganem pluralistycznej twórczości – staje się wołaniem o prawo do integralności kultury” .(.6)

Te ostatnie stwierdzenia powinny stać się wyzwaniem dla polskich artystów oraz ludzi, którym nieobojętna jest kwestia wolności artystycznej. Być może mogą stać się również mottem dalszej działalności Indeksu 73.


1 - Zob. np. Izabela Kowalczyk, Jak walczyć z pełzającą cenzurą?, Indeks 73. Nieregularnik Wolnej Kultury, nr 2, http://www.indeks73.pl/pl_,web_journal,_,124,_,421.php
2 - Chantal Mouffe, Paradoks demokracji, Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP, Wrocław 2005, s. 97-123.
3 - Piotr Piotrowski, Pazurami i dziobem w obronie demokracji, „artmix”, 20.03.2007, http://www.obieg.pl/artmix/1729#footnoteref6_gq2tqre
4 - Artur Żmijewski, Stosowane sztuki społeczne, [w:] „Krytyka Polityczna”, nr 11/12, 2007, s. 14 – 24.
5- Piotr Piotrowski, W cieniu Duchampa. Notatki nowojorskie, Obserwator, Poznań 1996, s. 110.
6 - J.w., s. 111.   wróć  


Przypadki naruszeń
wolności artystycznej zgłoś na
Forum Indeksu 73
Zapraszamy do dyskusji!

Subskrybuj Aktualności Indeks73 RSS
Aktualności Indeks73



ALT: i/loga/znak_indeks_lab_rgb_maly.jpg

Dołącz do Indeksu 73 na:

-
Facebook'u
-
YouTube




Creative Commons Polska

ALT: i/loga/wk178x64.jpg

Blog Izy Kowalczyk Straszna Sztuka

ALT: i/loga/baner_rita.jpg

spam.art.pl

e-teatr.tv

NCAC - National Coalition Against Censorship

Internation Freedom of Expression eXchange

ALT: i/loga/freemuse.jpg

Portal Organizacji Strażniczych 'Watchdog'

ALT: i/loga/neuro_baner.gif

ALT: i/loga/minaret_jpg_m.jpg


 
Creative Commons License | O Indeksie 73| Kontakt

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.
Redakcja Portalu Indeks 73 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii wyrażonych przez czytelników w komentarzach i na forum.
design by studio Świerszcze, engine: abacus.pl